poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Ogłoszenia/Informacje/ŚM



Cześć, przychodzę tu z ważną informacją.
(Tak na marginesie... jak ktoś nie wie,
co to ŚM, to proszę bardzo = Świat Magii)
Może wiecie, może nie,
ale w ŚM jest wiele internetowych Hogwartów.
I ja też postanowiłam takowy założyć.
Strona Szkoły: [KLIK]
FB Szkoły: [KLIK]
Zapraszam do zapisów! :D
Rok szkolny zacznie się koło maja,
wszystkie informacje znajdziecie na stronie,
a w razie pytań piszcie:
Na FB
lub
na maila anana.ell@o2.pl
Polecam, Ewa Wachowicz :p
/Anahi Avyllo - dyrektorka i nauczycielka
Uczelni Magicznej
Byee! :D

sobota, 16 kwietnia 2016

Prolog

Cześć wszystkim :)
Ten rozdział  dedykuję Mojej ŚMowej siostrzyczce Linie <3

 Dziewczyna przeczesała swoje fioletowe włosy o odcieniu kwiatu lawendy, od którego pochodziło jej imię - Lavienne.
 Nazywana przez przyjaciół Lav rozmyślała nad swoim życiem...
 Gdy miała dziesięć lat jej rodzice zmarli w wypadku samochodowym.
 Jej młodsza siostra była mocno poszkodowana. Zmarła kilka godzin po wypadku w szpitalu.
 Trzy dni temu zmarł jej przyrodni starszy brat Maxim, najbliższy jej człowiek na świecie.
 Maxim zmarł 14 sierpnia w swoje imieniny*.
 Pojutrze kończy 14 lat.
 W wieku 11 lat dowiedziała się, że jest czarownicą, a Maxim - czarodziejem, tak samo jak ich tata.
 Nie poszła do Hogwartu, bo Maxim ją uczył w domu - dostała specjalne pozwolenie na używanie czarów w swoim domu.
 Po wakacjach musi iść do Hogwartu...
 Lavienne wstała z fotela, na którym siedziała i rozejrzała się po mugolskim studiu nagrań Radia Vikerus.
 Podeszła energicznym krokiem do wieszaka i szybko chwyciła bluzę, która wpadła wprost na nią. Przeklinała swój niski wzrost, który wynosił około 30 centymetrów mniej niż przeciętny.
 Chciała już podejść do drzwi, gdy one otworzyły się z hukiem ukazując Taylora stojącego w progu.
 - A co ty tu jeszcze robisz? - zapytał zdziwiony Taylor, kolega Lavienne ze studia nagrań i obiekt westchnień każdej dziewczyny w mugolskiej szkole. Tylko Lav nie czciła jego urody.
 - Mogłabym ciebie o to samo spytać - odpowiedziała drżącym głosem zdając sobie sprawę z mokrch od łez policzków i szybko wytarła je rękawem.
 - Ej, Lav, co się stało? - Spytał nalegając chłopak i jednocześnie patrząc na nią pięknymi granatowymi oczami, od których nie miękły jej kolana.
 Lavienne  szybko sprawdziła, czy wszystkie mikrofony są wyłączone, po czym rzuciła się wysoko w ramiona przyjaciela. Opowiedziała mu o wszystkim: o Hogwarcie, Magii i wszystkich jej zmartwieniach.
 - Mogę Ci jakoś pomóc? - zapytał oszołomiony ogromem informacji.
 - Możesz dzisiaj do mnie? Mój dom wydaje mi się taki pusty. Dostałbyś jakiś pokój gościnny i oglądalibyśmy telewizję do północy...
 - Okej, tylko zadzwonię do rodziców.
 - Dzięki - wyszeptała Lav uśmiechając się promiennie.

 Jakiś kwadrans później szli do domu Lavienne opowiadając sobie różne śmieszne historie.
 - To tu - powiedziała fioletowowłosa wskazując duży budynek, który każdy mugol nazwałby willą.
 - Nie dziwne, że czujesz tu pustkę.
 Gdy weszli i wybrali dla Taylora pokój gościnny, ze ścianami w kolorze czystego złota, skierowali się prosto do salonu i zajęli miejsca na kanapie. Po chwili Taylorowi zaburczało cicho w brzuchu.
 Dziwnym trafem Lav pomyślała o tym samym...
 - Może jesteś głodny?
 - Wiesz co...
 Lavienne spojrzała na zegarek wiszący na ścianie.
 - Nie ma jeszcze 23:00, może zamówimy pizzę?
 - Z wielką chęcią.
 W tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Lav machnęła jakimś patykiem, po czym krzyknęła:
 - Proszę, pani profesor!
 Zeskoczyła szybko z kanapy i podeszła do przedpokoju, a wraz z nią Taylor.
 Do domu weszła wysoka staruszka ze spiczastym kapeluszem na głowie i w długiej, dziwnej sukni, zaraz za nią mężczyzna z wieloma bliznami na twarzy. Zamknął grzecznie drzwi i zwrócił się do Lav.
 - Dzieńdobry, Lavienne - powiedział miłym tonem.
 - Dzieńdobry, panie profesorze Lupin.**
 Kobieta spojrzała na chłopaka stojącego obok panny Auditian. A dziewczyna podążyła za spojrzeniem profesorki.
 - Pani profesor, to mugol, ale wie o wszystkim. To mój przyjaciel.
 - No dobrze. Wiesz, czemu tu się zjawiliśmy Auditian, prawda? - zapytała nauczycielka.
 - Jasne. W związku z moją mocą nadprzyrodzoną - westchnęła i mimowolnie spojrzała na swoje dłonie.
 - Właśnie. Taka moc to wielka odpowiedzialność - zagadnął mężczyzna.
 - Wiem. Każdy mi to powtarza - szepnęła gapiąc się w podłogę.
 - Może wpuścisz nas do środka? - zapytała kobieta wsłuchująca się w rozmowę.
 - Oczywiście, zapraszam!

 - Czyli mówi pan, że ta pani zmienia się w kota? Nie wierzę! - zaśmiał się Taylor.
 - Tak, jestem animagiem - potwierdziła kobieta. - Właśnie, Remusie! Mieliśmy coś przekazać...
 Lupin wyjął z kieszeni szaty list.
 List do Hogwartu.
 Lavienne przełknęła głosno ślinę.
 - My już musimy iść - powiedział szybko Remus, złapał McGonagall za ramię i się teleportował.
 Chwilę później rozległ się krzyk rozpaczy Lav.

---------------------
Dzieńdobry!
Przygotowani na kolejną dawkę ff? :)

Pozdrawiam, Anahi "Anana" Avyllo